Parafia p.w. św. Elżbiety Węgierskiej

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Marana Tha

Każde świętowanie winno być naznaczone podniosłością, mistycyzmem i poczuciem sacrum. Niestety w obecnym czasie odeszliśmy od przeżywania w taki właśnie sposób istotnych dla naszego życia wydarzeń. Oczywiście forma przeżywanych świąt już dawno przerosła treści, a wystawność i bogactwo zewnętrzne kamuflują istotę czegoś, co z pozoru może oczywiste, ale bezcenne w swej głębi. Jak przeżywać święta? Oto pytanie, które każdy z nas winien postawić sobie na progu przygotowań do Świąt Bożego Narodzenia, a więc na początku Adwentu.


Wiadomą i oczywistą rzeczą dla każdego z nas jest, że ten okres liturgiczny poprzedzający święta ma nas odpowiednio nastroić do ich przeżywania. Jeśli jednak nie rozumiemy sensu tego przygotowania, to w konsekwencji możemy źle przeżywać same święta, które mogą się stać jedynie pustą tradycją. Co zatem zrobić, by dobrze przeżyć i święta, i okres je poprzedzający?

Pregnant Madonna - Nathan SimpsonZacznijmy od początku. Apostołowie, widząc Jezusa unoszącego się na obłoku ku niebu, ku Ojcu, wstępującego na niebiosa (zob. Dz 1, 9-11), już za Nim tęsknili. Bo jak nie tęsknić za Kimś, Kto kocha bezwarunkowo i do końca. Żegnając Jezusa na ziemi, oczekiwali ponownego Jego przyjścia, ale On im nie powiedział, kiedy to nastąpi, mówił raczej Czuwajcie i módlcie się! (Łk 21, 36) Tak czyniąc, uczyli innych, by, oczekując na Pana, byli zawsze gotowi witać Go z radością. Tęsknota jest cudownym odczuciem przepełnionym nadzieją na doświadczenie pełne miłości i szczęścia. Apostołowie zaznali prawdziwego szczęścia przy Jezusie i dlatego nakaz głoszenia Ewangelii na cały świat (zob. Mt 28, 19) nie był dla nich uciążliwy, bo jak mogliby milczeć, gdy doświadczyli u boku Zbawiciela tylu łask. To przekonanie o przyjściu Jezusa było przekazywane z pokolenia na pokolenie. Sam Jezus wspominał o swoim ponownym przyjściu (zob. Łk 21, 25-28), ale już nie jako bezbronne niemowlę, ale Król – królów i Pan – panów (zob. Ap 19, 16).

W Adwencie przygotowujemy się do radosnego przeżywania pamiątki Bożego Narodzenia, które miało miejsce w czasie, ale bardziej powinniśmy nastrajać się wewnętrznie do oczekiwania przyjścia Jezusa w chwale. I nie mam tu na myśli jedynie paruzji (drugie przyjście Chrystusa na świat, na końcu świata), ale również nasze osobiste, być może wcześniejsze, spotkanie twarzą w twarz ze Zbawicielem, gdy przyjdzie po nas siostra Śmierć.

W Apokalipsie możemy przeczytać przepiękne słowa: A Duch i Oblubienica mówią: Przyjdź! A kto słyszy, niech powie: Przyjdź! I kto odczuwa pragnienie, niech przyjdzie, kto chce, niech wody życia darmo zaczerpnie (Ap 22, 17). Duch to trzecia Osoba Boska, Oblubienica to Kościół tęskniący, wołający wraz z Duchem Świętym, proszący Marana tha! (Przyjdź Panie!) Każdy odczuwający pragnienie, a więc niedosyt tego, co ma na ziemi, może przyjść i zaczerpnąć wody życia od Tego, Który przyjdzie na prośbę swego Ludu. Wszystko, co Jezus nam daje, jest darmowe, nie trzeba za to płacić, nie trzeba nawet zabiegać, należy jedynie pragnąć i z tym pragnieniem zwrócić się w kierunku odpowiedniego źródła, którym jest Syn Boży – Emmanuel (zob. J 7, 37-38).

Niestety współczesnemu Kościołowi brakuje takiej widocznej tęsknoty. Co prawda w każdej Eucharystii mówimy: …i oczekujemy Twego przyjścia w chwale, ale czy my, wypowiadając te słowa, rzeczywiście „umieramy” z tęsknoty za Jezusem i z całego serca pragniemy Jego przyjścia? Wielokrotnie w rozmowach z różnymi ludźmi możemy dostrzec ich lęk przed śmiercią i końcem świata. Niektórzy nie chcą nawet na te tematy rozmawiać, bo drżą na samą myśl przejścia do wieczności. A co mówi Pan Jezus, zapowiadając swe przyjście w scenografii ucisku i wielkich znaków na niebie i na ziemi? A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie (Łk 21, 28).

Pan dodaje nam otuchy, mamy nabrać ducha, nie bać się, ponieważ to, co spotka pomazańców Bożych, to odkupienie, a nie zagłada. Czyż więc nie powinniśmy wzywać Marana tha!? Przyjdź Panie Jezu! Przyjdź jak najszybciej i nie zwlekaj, bo pragniemy odkupienia!

Dopiero z taką widoczną tęsknotą za przyjściem Zbawiciela możemy uczciwie przeżyć pamiątkę pierwszego Jego przyjścia na świat, które, jak zapowiadali prorocy, dokonało się w czasie, a które my nazywamy dziś historią zbawienia (zob. Iz 7, 14; 9, 5-6). Niech czas pamiątki narodzin Emmanuela pozwoli nam dojrzeć prawdę o nas samych, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy, co w naszym życiu jest najważniejsze, za czym gonimy, czego szukamy, jakie mamy pragnienia, z jakiego źródła czerpiemy.

Marana tha! Przyjdź Panie Jezu do naszych serc. Zamieszkaj w nich jako Król – królów i Pan – panów. Wlej w nasze serca odwagę tak potrzebną, by pójść za Tobą i by nie oglądać się wstecz. A jeśli jest to Twoją wolą, to proszę przyjdź już teraz, nie zwlekaj, tylko przyjdź! Marana tha!

 

artykuł ukazał się w 93. numerze pisma "Jak być człowiekiem?"

 

Dodaj swój komentarz

Imię:
Komentarz: