„Kościół Boży przyniósł Narodowi polskiemu MIŁOŚĆ, moc o wiele potężniejszą niż SPRAWIEDLIWOŚĆ” Stefan kardynał Wyszyński
Ziemia Święta jest marzeniem niejednego pielgrzyma. Nam się udało. Byliśmy w grupie 42 osób z pielgrzymką w Egipcie, Jordanii, Izraelu i Palestynie. Modliliśmy się, uczestniczyliśmy we Mszach św., słuchaliśmy słów Ewangelii w miejscach biblijnych (Góra Mojżesza) i w miejscach, do których nasz Stwórca posłał swego Syna – Jezusa Chrystusa. Było to przeżycie duchowe. Być w tych miejscach lub obok nich, to ważne dla każdego chrześcijanina. Tak jak Mekka dla każdego muzułmanina. Przyjemnie jest popatrzeć, jak wyznawcy głównych religii świata (żydzi, muzułmanie i chrześcijanie) obcują obok siebie. Nikogo tutaj nie denerwuje głos mułły, wzywającego swoich wiernych do modlitwy już o godzinie ok. 425 rano, tak jak u nas głos dzwonu o godzinie 600 rano.
Byliśmy prawie we wszystkich znanych miejscach, w których był Syn Boży (Betlejem, Jerozolima, Betania, Nazaret, Góra Tabor, Jezioro Galilejskie itd.), ale najbardziej utkwiły w pamięci, nie tylko duchowej, ale i wzrokowej – Msze św. w Kanie Galilejskiej (gdzie było odnowienie przyrzeczeń małżeńskich) i nad Jordanem (od strony Jordanii).
Kana Galilejska
W programie naszej pielgrzymki, było odnowienie przyrzeczeń chrztu świętego właśnie w tym rejonie, gdzie odbył się chrzest Jezusa Chrystusa. Działo się to w Betanii po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu (J 1, 28). To tak, jakbyśmy uczestniczyli we wspólnym chrzcie świętym z samym Chrystusem! My to przeżyliśmy! Ale w jakich uwarunkowaniach?
Z chwilą przybycia nad Jordan żołnierze jordańscy pozwolili odprawić Mszę św. ale w bardzo ograniczonym czasie – 20 minut. Nasi księża zdecydowali się i po krótkim przygotowaniu popłynęły słowa polskich pieśni i rozpoczęła się Msza św. odprawiana w polskim języku. Piękna chwila i piękny moment do zapamiętania. Wokół nas stali żołnierze z bronią gotową do strzału.
Płyną słowa: „…CZY WYRZEKACIE SIĘ…”, „…CZY WIERZYCIE…” i odpowiedź z 40 piersi: „WYRZEKAMY SIĘ”, „WIERZYMY”, a tymczasem po stronie Izraela (żołnierzy nie było widać) padają strzały! Może ta sceneria dodała troszeczkę większych wrażeń i dreszczyku niż przy normalnym odnowieniu przyrzeczeń w naszych świątyniach. Te słowa, może u niejednego spośród nas, przywołały „widoki zła” we współczesnym świecie, a szczególnie tutaj na Ziemi Świętej, gdzie powinien być większy pokój i spokój, a nie ciągłe kontrole i sprawdzania nie tylko na granicach, ale i w głębi poszczególnych krajów, czy nawet u wejść do niektórych miejsc (sakralnych), przez nas odwiedzanych. Tutaj, na tej Świętej Ziemi, nikt nie wierzy – człowiekowi.
„WIERZYMY” również, że nie tylko dotrzymamy słów przyrzeczeń, ale że w tych miejscach runą mury, nie tylko powstające między Izraelem a Palestyną, ale i między ludźmi żyjącymi w tym rejonie…, rejonie Ziemi Świętej. Złowrogość i nienawiść przestaną istnieć. Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok dają ku temu okazję, aby nie tylko o tym mówić (może nawet krzyczeć), ale i modlić się o pokój i spokój, nie tylko w Ziemi Świętej. Pierwszy krok zrobiliśmy już na tej Ziemi!
Tutaj w Ziemi Świętej, gdzie stykają się główne religie świata, ludzie żyją obok siebie w zgodzie, a ich przywódcy świeccy i duchowi ciągle doszukują się jakichś niegodziwości i walczą o miejsca święte, jak i życiowe. Czasami jest to przykre dla obserwatora (szczególnie w Jerozolimie). Każdy ponoć ma rację, ale jaką i w jakim interesie? Walczą o każdą piędź ziemi, o swoją rację, ale nie zapominają ani o swojej tożsamości, ani o Bogu. Każdy oddaje Mu cześć zgodnie ze swoją wiarą. I to jest – piękne! Najważniejsze w tym podejściu jest zrozumienie tytułu naszego pisma dyskusyjnego, aby w każdych warunkach zastanowić się „Jak być Człowiekiem” i w jaki sposób do tego dążyć. Na początek może wystarczy myśl: „Jam jest Miłością”.


