Parafia p.w. św. Elżbiety Węgierskiej

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Kolędy

Św. Augustyn powiedział kiedyś: „Ludzie, uczcie się tańczyć i śpiewać, bo aniołowie w niebie nie będą wiedzieli, co z wami zrobić” (zobacz: „Jak być człowiekiem?”, nr 77/2006 s. 24)

Jak każdego roku od Pasterki i Świąt Bożego Narodzenia aż do Wielkiego Postu w kościołach i domach rozbrzmiewać będą kolędy. Słowo „kolęda” było znane i używane już w średniowieczu, lecz słowem tym nazywano pieśni towarzyszące noworocznym wizytom w domach przyjaciół. Często były sposobem na wyrażenie życzeń szczęścia i pomyślności. Kolędą nazywano również datki pobierane przez duchowieństwo w okresie Bożego Narodzenia, a także wymianę podarków noworocznych. Dopiero w XVI w. nastąpiła zmiana znaczenia słowa „kolęda”, od pieśni z powinszowankami do pieśni na cześć Narodzonego Chrystusa.


Boże NarodzenieOkres narodzin kolęd nie jest znany. Przypuszcza się, że pierwsze mogły powstać około 1223 r., gdy św. Franciszek ustanowił w Coreccio pierwotny żłobek lub gdy franciszkanie poczęli organizować widowiska nazywane szopkami. Do najstarszych polskich kolęd należy kolęda „Przybieżeli do Betlejem pasterze”. Jej melodia została zanotowana w XVI w. przez Jana z Lublina. Z tego stulecia pochodzą również zapisy muzyczne kolęd „Anioł pasterzom mówił” i „Gdy się Chrystus rodzi”. Do najpiękniejszych polskich kolęd zaliczana jest kolęda „Bóg się rodzi” z XVIII w. Tekst napisał poeta Franciszek Karpiński, natomiast twórca muzyki jest nieznany. Jej melodia utrzymana jest w tempie uroczystego poloneza. W XVIII w. powstały kolejne znane kolędy: „Lulajże Jezuniu” i „Wśród nocnej ciszy”. Natomiast kolędy „Mędrcy świata”, „Jezus malusieńki” i „Gdy śliczna Panna” powstały w XIX wieku.

Polska na tle innych krajów wyróżnia się szczególnym bogactwem kolęd, chociaż inne kraje mają również swoje kolędy i tradycje związane z obchodami Świąt Bożego Narodzenia. Bardzo ciekawą historię ma związana z niemieckim kręgiem kulturowym kolęda „Cicha noc, święta noc”. Początkowo przypuszczano, że jej twórcą jest jeden z wielkich kompozytorów: Mozart, Beethoven lub Haydn. Jedna historia jej powstania okazała się bardzo prozaiczna.

W wigilię Bożego Narodzenia 1818 r. Józef Mohr, wikariusz kościoła św. Mikołaja w Oberndorfie pod Salzburgiem w Aus-trii, poprosił swego przyjaciela Franciszka Grubera, wiejskiego nauczyciela, który był również kościelnym organistą, o napisanie muzyki do swego wiersza tak, by mogli zaśpiewać go podczas pasterki. Wspólne śpiewanie odbyło się tego samego dnia o północy. Utwór został odśpiewany na dwa głosy (Mohr śpiewał tenorem, Gruber – basem) przy akompaniamencie gitary i chóru.

Kolęda ta była piękna, toteż szybko przenosiła się z parafii do parafii, z państwa do państwa, z kontynentu na kontynent, lecz jej kompozytor wciąż pozostawał nieznany. Gdy Franciszek Gruber upomniał się o swoją sławę, uznano go za złodzieja. Zmarł w 1863 r. w wieku 76 lat. Po śmierci długo jeszcze zarzucano mu plagiat. Nikt nie chciał uwierzyć, że wiejski organista mógł skomponować tak piękną melodię w ciągu jednego dnia. Dopiero ponad pół wieku od śmierci przywrócono autorowi należną mu cześć.

 

artykuł ukazał się w 93. numerze pisma "Jak być człowiekiem?"

 

 

Dodaj swój komentarz

Imię:
Komentarz: