Rozmawiając ze znajomymi, którzy podobnie jak my przeżyli już uroczystość Pierwszej Komunii Świętej swoich dzieci, doszliśmy do wniosku, że warto podzielić się naszymi doświadczeniami i refleksjami z tymi, którzy do tej uroczystości się przygotowują. Zwłaszcza, że nasza rola, rola rodziców, jest ogromna i nikt nas nie zastąpi.
Ktoś na mnie czeka
Dzieci często nudzą się w kościele, trudno im „wytrzymać” w czasie Mszy św. To jest zrozumiałe, że nie potrafią skoncentrować się przez dłuższy czas. Warto więc wybrać taką Mszę św., która jest przewidziana dla dzieci. Zawsze ostrzegał nas ks. Stanisław Orzechowski: „Jeśli chcecie wychować dzieci na ateistów, to zabierajcie je na długie i nudne nabożeństwa!”.
Ważne jest też przygotowanie i nastawienie dziecka. Trzeba pomóc mu w nawiązaniu bliższej więzi z Panem Bogiem, rozbudzić tęsknotę za Chrystusem. Wtedy liturgia nabiera dla dzieci znaczenia: Idę do kościoła, ponieważ tam Ktoś na mnie czeka; Ktoś, kto mnie kocha, tęskni za mną i zaprasza do Swego Domu. Dobrze jest też, poza liturgią, zachodzić z dzieckiem na chwilę do kościoła, by odwiedzić Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie.
Jesteśmy świadkami cudu
Dzieci potrafią się dziwić i zachwycać. Mają też naturalne poczucie sacrum. Warto więc im wyjaśnić, że w czasie Mszy św. są świadkami wielkiego cudu. Pod postacią chleba staje się obecny Chrystus, ten sam, który chodził po Palestynie, nauczał, czynił cuda, błogosławił dzieci. Możemy być tak blisko Niego, jak Maryja i św. Józef w Nazarecie, jak Apostołowie. Spróbujmy razem z naszymi dziećmi zachwycić się cudem Eucharystii, tajemnicą Miłości Boga do nas.
Listy do Pana Jezusa
W nawiązaniu przyjaźni z Panem Jezusem bardzo ważna jest osobista modlitwa dziecka. Może być ona bardzo prosta i spontaniczna. Nasza córka na przykład lubi modlić się, śpiewając Panu Bogu piosenki. Można też założyć specjalny zeszyt i zachęcić dziecko, by, czekając na Pierwszą Komunię, pisało listy do Pana Jezusa. Listy mogą być bardzo krótkie. Zwykle dzieci lubią też ozdabiać je rysunkami. Takie listy oczywiście mogą pisać także pozostali członkowie rodziny, to później wspaniała pamiątka.
Pierwsza Spowiedź
Rachunek sumienia: Niektóre dzieci potrzebują pomocy przy rachunku sumienia, inne nie. Trzeba to wyczuć i być do dyspozycji, jeśli jest taka potrzeba. Jedno z naszych dzieci poprosiło o pomoc. Ja czytałam pytania z „Rachunku sumienia dla dzieci”, a ono notowało sobie na kartce grzechy. Drugie dziecko, gdy robiło rachunek sumienia, zamknęło się samo w pokoju i nie życzyło sobie żadnej pomocy.
Trzeba uszanować wrażliwość sumienia dziecka. Nie śmiejmy się z grzechów dzieci, nawet jeżeli jest to, np. „zanurzałem kota w wodzie”. Czasem też dzieci nie są pewne, czy coś jest grzechem, czy nie i proszą rodziców o pomoc w rozstrzygnięciu wątpliwości. Nasze dzieci zapisywały grzechy na kartce i potem, po spowiedzi, owe kartki zostały uroczyście spalone. Pięknym zwyczajem jest rodzinny wieczór pokutny, celebrowany w przeddzień Pierwszej Spowiedzi. Jego ważnym elementem jest wzajemne przeproszenie i przebaczenie. Przed spowiedzią dzieci są bardzo przejęte i zdenerwowane. Trzeba więc przypomnieć, co jest najważniejsze, że jest to cud Bożego Miłosierdzia i Pan Jezus czeka na nie z radością, by im przebaczyć wszystkie grzechy.
Po spowiedzi trzeba czasem pomóc dzieciom w odmówieniu pokuty i przypomnieć o zadośćuczynieniu; może na przykład trzeba komuś coś oddać. Ten warunek spowiedzi lubi umykać, nie tylko zresztą dzieciom. Potem pojawia się pytanie, jak często należy się spowiadać. Warto rozpocząć praktykę „zbierania” pierwszych piątków miesiąca, by wejść w rytm comiesięcznej spowiedzi. A zbierać można bez końca! Nasze dzieci, gdy już uzbierały „swoje” dziewięć piątków, potem kontynuowały je w intencji niewierzących kolegów i koleżanek.
Prezenty
Bardzo nam zależało, by nie ulec presji i by prezenty miały charakter religijny, związany z tą uroczystością. Trzeba dzieci do tego wcześniej przygotować, rozmawiać z nimi, by nie czuły się pokrzywdzone, gdy potem w szkole odbywa się „giełda” prezentów. Choć nasze doświadczenie pokazuje, że dzieci czasem lepiej rozumieją istotę tej uroczystości, niż mogłoby się to wydawać dorosłym.
Gdy syn szedł do Pierwszej Komunii przebojem były komputery. Z pewną obawą zaczęliśmy z nim rozmowę na temat prezentów, wyjaśniając, że nie podarujemy mu komputera teraz, ale przy jakiejś innej okazji. Wtedy przerwał i powiedział: „Ja naprawdę nie widzę żadnego związku pomiędzy Panem Jezusem i komputerem!”
Podobnie było z córką. Gdy zbliżała się Pierwsza Komunia sama, ku naszemu radosnemu zdziwieniu, powiedziała: „Tylko nie dawajcie mi żadnych prezentów! Przyjdzie do mnie Pan Jezus i to mi wystarczy!”
Jest teraz duży wybór prezentów o charakterze religijnym. Polecam film animowany o Dekalogu na DVD pt. „X Przykazań” (Edycja św. Pawła). Są w nim ciekawe i pełne humoru opowiadania o grupie dzieci, pokazujące realizację przykazań w życiu codziennym. Oglądamy ten film z dużą przyjemnością, dorośli też mogą się czegoś nauczyć. Jest też wiele pięknych religijnych książek dla dzieci, np. biskupa Antoniego Długosza; są płyty z piosenkami religijnymi (np. Arki Noego), nie mówiąc już o ogromnym wyborze różnych wydań Pisma Świętego.
Strój
Zwykle dziewczynki przywiązują dużą wagę do stroju, fryzury; po prostu chcą ładnie wyglądać. To zrozumiałe. To są małe kobiety, ale trzeba też im wyjaśnić, że strój ma charakter symboliczny, jak biała szatka w czasie chrztu. Tu biel też symbolizuje czystość dziecięcej duszy, do której przychodzi Pan Jezus. Najlepszym rozwiązaniem są tak zwane „stroje liturgiczne”, dostosowane do charakteru tej uroczystości.
Niestety wokół Pierwszej Komunii rozwija się cały biznes, różne firmy starają się na tym jak najwięcej zarobić i wycisnąć z nas, rodziców, jak najwięcej pieniędzy. Nie dajmy się! Strój to spory wydatek. Nam udało się wykorzystać alby, które krążyły po rodzinie. Alby te teraz służą innym dzieciom.
Gdy mój mąż przystępował do Pierwszej Komunii w Belgii, w swoim rodzinnym kościele, to alby komunijne po prostu wypożyczało się w parafii. W ten sposób służyły kolejnym rocznikom dzieci. U nas takich wypożyczalni nie ma, ale może warto podpowiedzieć rodzicom, którzy już przeżyli tę uroczystość, aby sprawdzili, czy nie mają jeszcze gdzieś w szafach niepotrzebnych alb, które mogliby odstąpić tym, którzy ich potrzebują?
Uroczysta Eucharystia
Uroczystości tej towarzyszą zawsze silne emocje i duże wzruszenie. Z drugiej strony trudno nam, kobietom, zapomnieć o gościach, potrawach itp. Tego typu rozproszeń jest wiele. Trzeba starać się w czasie Eucharystii wyciszyć w sobie Martę i na wzór Marii obrać „najlepszą cząstkę”. Nie jest to proste, wiem z własnego doświadczenia, ale trzeba próbować!
W różnych parafiach różnie przebiega uroczysta Msza św. Każdy ma swoje oczekiwania, swoją wizję tej uroczystości. Nie da się zrealizować wszystkich postulatów. Warto na pewno rozmawiać o oprawie uroczystości, starać się znaleźć wspólne rozwiązania, ale trzeba też zaakceptować, że coś będzie wyglądało inaczej niż sobie wymarzyliśmy. Nie zapominajmy, że najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.
Biały Tydzień
To szczególny czas łaski i warto o tym pamiętać, zwłaszcza gdy uczestniczenie w nim wymaga sporego wysiłku. Pamiętam, jak się zdarzało, że wpadałam do domu po pracy, trzeba było „złapać” dziecko, doprowadzić je do porządku, ubrać w albę, zdążyć do kościoła. Czasem jest to trudne „przedsięwzięcie logistyczne”!
Dobrze jest wcześniej przemyśleć organizację tego tygodnia. Może można zrezygnować z dodatkowych zajęć dzieci, które kolidowałyby z wieczorną Mszą św.? Warto zafundować sobie trochę spokoju, by jak najlepiej przeżyć ten wyjątkowy tydzień. Mieć czas, gdy już opadną pierwsze emocje, na wielkie i wdzięczne zdumienie nad tajemnicą Eucharystii a także na zachwyt własnym dzieckiem, które Pan Bóg napełnia Swoją Obecnością.
Bł. Elżbieta od Trójcy Świętej tak napisała do znajomej dziewczynki, która miała przystąpić do Pierwszej Komunii: „To Jego samego zobaczę w drogiej komunijnej dziewczynce, gdyż to nie tylko na parę chwil przychodzi On do niej, ale żeby pozostać tam na zawsze, dobrze o tym pamiętaj. A kiedy piękny dzień minie, powiedz sobie, że to się nie skończyło, ale że między Jezusem i Jego komunijną dziewczynką zaczyna się zjednoczenie, które ma być przedsmakiem nieba.” Biały Tydzień to też piękny czas tworzenia się wspólnoty pomiędzy rodzicami dzieci komunijnych, wspólnoty budowanej wokół Eucharystii.
Co dalej?
Muszę przyznać, że najbardziej byłam wzruszona, gdy nasze dziecko już „na cywila”, po Białym Tygodniu, przystępowało razem z nami do komunii. I również dobrze pamiętam, że po mojej Pierwszej Komunii zrobiło to na mnie ogromne wrażenie, gdy tak zwyczajnie, razem z dorosłymi, uklękłam przy balaskach. Pamiętam, że miałam poczucie, że coś niezwykłego dopiero się zaczęło, że to dopiero początek. Pierwsza Komunia była piękną uroczystością, która się skończyła, ale Eucharystia stale będzie sprawowana, będzie można nadal przystępować do Stołu Pańskiego.
Po uroczystości Pierwszej Komunii, po Białym Tygodniu rodzice często stawiają sobie pytanie: co dalej? Jak dalej pielęgnować w dziecku miłość do Chrystusa i Eucharystii, jak pomagać mu wzrastać w wierze. W rozmowach ze znajomymi doszliśmy do wniosku, że najtrudniejsze zadanie jest dopiero przed nami: nauczyć dziecko żyć Eucharystią nie tylko od wielkiego święta.


